guma_do_zucia

Czy gumy do żucia są dobre dla naszego zdrowia?

Guma do żucia w formie, którą znamy dzisiaj, ma około 150 lat. Natomiast już od tysięcy lat ludzie żuli różne substancje – liście drzew, żywicę czy też pestki wszelakich drzew i owoców. Pierwszym producentem gumy do żucia na dużą skalę został John B. Curtis, który do produkcji użył wosku pszczelego oraz żywicy świerkowej. Guma była sprzedawana na obszarze kilku stanów USA, a w 1869 roku wynalazek został opatentowany przez pewnego dentystę. Następnie niejaki Thomas Adams rozpoczął produkcje bezsmakowej gumy do żucia na bazie Chickle, czyli ekstraktu z rośliny sączyńca. Od tego momentu wiele osób poszło w ślady Adamsa, a na rynku pojawiły się gumy smakowe. Produkt trafił od Europy, gdzie został dobrze przyjęty i był chętnie kupowany. W obecnych czasach guma do życia jest reklamowana jako zdrowy środek, który pomaga wyrównywać poziom pH w jamie ustnej oraz chroni nasze zęby przed próchnicą. Czy guma do żucia jest rzeczywiście tak zdrowa?

Życie gumy tylko z umiarem

Na wstępie powinniśmy zaznaczyć, że aby guma miała działanie prozdrowotne, to musi być produktem całkowicie bez cukrowym. Na naszym rynku znajdziemy oczywiście takie gumy. Są one słodzone innymi składnikami, takimi jak sorbitol czy ksylitol. Życie gumy po posiłku zwiększa wydzielanie śliny, dzięki czemu neutralizujemy kwasy powstałe w jamie ustnej i usuwamy z niej resztki pokarmu. Substancje słodzące działają dodatkowo przeciwbakteryjnie.

Życie gumy po posiłku zwiększa wydzielanie śliny, dzięki czemu neutralizujemy kwasy powstałe w jamie ustnej i usuwamy z niej resztki pokarmu.

Jednak zawsze, kiedy żujemy gumę, musimy pamiętać o umiarze. Gumę powinniśmy żuć maksymalnie do 15 minut, ponieważ dłuższe żucie może doprowadzić do przeciążenia stawu żuchwowo – skroniowego. W takiej sytuacji zaczynamy używać o wiele większej siły przy zagryzaniu, przez co nasze zęby zaczynają się ścierać. Grozi to również bruksizmem, czyli gwałtownym zgrzytaniem zębami.